40 Tysięcy Zmian – Lordowie i Czołgi

Marzec 23rd, 2014 by

Witam wszystkich na pierwszej dyskusji o konkretach w projekcie 40.000 Zmian. W związku z licznym odzewem potencjalnych ochotników, liczę dziś na wasze komentarze!

Jednym z moich ulubionych elementów Warhammera 40k jest obecność na polu bitwy dowódców armii – od zwykłych kapitanów po legendarnych bohaterów, najpotężniejszych wojowników w całej galaktyce. Ten element świata doskonale wpisuje się w założenia uniwersum w stylu skrajnego retro-future: niby to czterdzieste pierwsze milenium, ale tak naprawdę więcej w nim średniowiecza niż dalekiej przyszłości. Rozsądne zatem jest, że na średniowieczną modłę lord rusza na czele swojego wojska na pole bitwy. Dlaczego jednak na tym podobieństwa się kończą? Powodem dla którego taki scenariusz był w ogóle możliwy, była dostępność pancerzy niesamowicie drogich, ale zarazem niesamowicie odpornych na ówczesną broń. Wraz z rozpowszechnieniem broni palnej, które doprowadziło do zniknięcia z pola bitwy rycerzy w zbrojach płytowych, w walkach przestali brać udział również dowódcy. Skoro jednak próbujemy symulować wcześniejszy etap historii, nie godzi się, by np. pomazaniec Bogów Chaosu, przywódca Czarnych Krucjat imć Abaddon Grabieżca, nosił pancerz o 1 punkt różniący się od zwykłego CSM.

Oczywiście, stosujemy różne sztuczki, by zniwelować ten problem – dowódcy chodzą zazwyczaj za oddziałem straży przybocznej, jadą w transportach itp. Faktem pozostaje jednak, że przeciętny kapitan wyróżnia się pod względem swojej wytrzymałości nie zbroją, a ilością ran, jaką jest w stanie przeżyć. Pomówmy o tym, jakie warunki musiałaby spełniać gra, by to zjawisko zmienić i jakie korzyści mogą z tego płynąć.

  • Po pierwsze, wydaje mi się, że skala 2-6 (czyli pięć możliwych rodzajów pancerza) jest sporo za ciasna. Przydałoby się zatem przejście na kości k10.
  • Po drugie, biegnącego samotnie kapitana równie łatwo trafić jak ustawionego bokiem Land Raidera, nawet jeśli strzelamy z naszego najcięższego działa. Przydałyby się małe modyfikatory do trafienia, które umożliwią właśnie k10-tki.
  • Po trzecie, w grze mamy binarną umiejętność przebijania danego pancerza – broń albo ignoruje pancerz, albo  przebija go z taką samą łatwością jak każda inna.

Proponuję rozważenie modyfikacji do systemu strzelania. Najpierw wykonujemy rzut na celność, uwzględniając takie modyfikatory jak wielkość celu, jego prędkość, osłona itp.

Następnie porównujemy… „przeciwpancerność” amunicji z wartością pancerza celu. Dzięki temu na tych samych zasadach przebijamy pancerz piechoty i czołgu.

Na koniec porównujemy siłę broni z wytrzymałością celu. BUM!

Armor-Piercing

I teraz smaczek, który sprawi, że cała ta zabawa zmieni zupełnie naturę rozgrywki- celność broni. Nie znam się na militariach mówiąc szczerze, ale mam taką intuicję, że wycelować z pistoletu jest odrobinkę łatwiej, niż wycelować z Howitzera. Jeśli zatem uwzględnimy celność broni jako modyfikator, otrzymamy:

  • Bronie celne, ale słabo przebijające i o niskiej sile – idealne do mielenia piechoty
  • Bronie celne, dobrze przebijające, ale słabe – idealne do robienia krzywdy dowódcom
  • Bronie niecelne, ale dobrze przebijające i silne – idealne do likwidowania czołgów

…oraz kilka innych kombinacji. Nareszcie zamiast zwykłego suwaczka siły dostajemy przynajmniej kilka specjalizacji do wystawienia – a te zwiększają rolę posunięć taktycznych i wymuszają myślenie. Na tyłach wroga siedzi zamaskowany oddział snajperów – trzeba go podejść i wykurzyć, bo mogą zrobić krzywdę naszemu nadchodzącemu Lordowi. Przez ruiny miasta jedzie czołg – trzeba dać mu wsparcie piechoty, bo nie zdąży obrócić lufą, żeby zlikwidować podkradającego się specjalistę z melta-bombą. Obsługant wystawił głowę z włazu by dorwać przeciwpiechotnym wspomnianego sierżanta? Zarobił kulkę i już nie postrzela. Pan z Chimery siedział w środku i próbował szczęścia z multilasera? Ze środka trudniej trafić więc spudłował.

Specjaliści i elity powinni mieć taką samą szansę zranienia dowódców jak teraz, ale dla zwykłego trepa powinien on być niemal nie do ruszenia. Powyższy system jest z pewnością bardziej rozbudowany niż obecny, więc stanowić będzie problem przy licznych oddziałach. Jak sobie z tym poradzić opowiem we wpisie za tydzień, który będzie traktował o dostosowywaniu zasad gry do jej skali.

Jestem bardzo ciekaw waszych komentarzy- temat jest nieco kontrowersyjny i spodziewam się, że opinie będą podzielone. Zapraszam też na odwiedziny we wtorek- będą postępy z prac nad Calibanami i nieco dłubania przy truescale marines!

2 komentarze

  1. Bananovitch napisał(a):

    Ambitny masz plan, nie wiem czy nie za ambitny 😉
    Z jednej strony nielogicznym jest, że przeciętny Gwardzista ma takie same szanse trafienia pojedynczego typa i Landa Raidera. Oczywiście, wiadomo-i teraz mamy pancerze reaktywne, które może niekoniecznie utrudniają trafienie ale można by to podpiąć pod czterdziestkowe „trafienie”. Z drugiej strony mamy zwiadowców SM, kolesi szkolonych do tego, żeby-broń Imperatorze!-nikt ich nie wykrył zanim cel misji nie zostanie wykonany, a jeszcze lepiej żeby w ogóle nikt ich nie wykrył (przecież skauci to przyszłość Zakonu). Do dyspozycji mają oczywiście camo cloaki, ale w dobie dzisiejszej tzw. „mety” (bardzo nie lubię tego określenia) praktycznie każda armia ma zabawki ignorujące stealth (a jeżeli nie ma to ma dostęp do sojuszników którzy mają takie zabawki). Weź to pod uwagę-po to mam płaszcz maskujący, żeby koleś, który do mnie strzela nie mógł mnie namierzyć, a nie po to, żeby ten płaszcz zatrzymał pocisk (jak to wygląda teraz).
    Co do K10-nie jestem pewien czy to dobry pomysł. Trochę za dużo już by było kombinowania z mechaniką. Zanim oddałbyś strzał, z pięć minut zajęłoby Ci policzenie wszystkich modyfikatorów (czy to czół, czy piechur, czy latajka, czy ma camo, jakie mam AP, jak daleko stoi, czy jest w lesie, czy może w ruinach, a jak by był night fight to już w ogóle). Twardość pancerza można odwzorować systemem z początków 40k (z tego co pamiętam, to Terminatorzy mieli sejwa 4+-ale na trzech kościach). Nie wiem, czy nie lepiej byłoby pójść w tę stronę.

  2. Fajny jest system z WFB, w którym nie ma strachu przed savem 1+ 🙂 masz latarkę ? Wybacz ale NIE MASZ SZANS rozbić artificerki/TDA.

    Przy czym w WFB 1 na sv to zawsze porażka, tu nie musi tak być

Leave a Reply